4-latek wychodzi z przedszkola samopas…

– „Po prostu nie chciało mi się czekać, więc poszłem sam. I nikt mnie nie zauważył. No i chciałem by zrobić film o bohaterze”
– Jakim bohaterze?
– „Bohater Staś wychodzi sam z przedszkola i przechodzi sam przez ulice. Przebiegłem szybciutko, wiesz, samochód pojechał i przebiegłem, a potem zniknąłem”
– Ale jak wyszedłeś za bramę przedszkola?
– „Próbowałem wyjść pod bramą, ale jakaś mama otworzyła furtkę i mogłem wyjść, no to poszłem”

1. Czy rodzice mogą być spokojni, oddając swoje pociechy do przedszkola?

Rodzice Stasia, który wyszedł z przedszkola i dotarł sam do domu, na pewno zaczęli kwestionować bezpieczeństwo swojego dziecka i odpowiedzialność placówki, której powierzyli opiekę nad swoim dzieckiem. Oboje rodzice omal nie dostali zawału i oniemieli na widok swojego dziecko przed domem. Pod matką ugięły się kolana i patrzyła na własne dziecko jak na zjawę, nie mogąc wydobyć z siebie ani słowa… Prawie nie zauważyli Pana na rowerze, który okazał się być ojcem jadącym po odbiór innego dziecka do przedszkola.  Pan zauważył dziecko wychodzące przez przedszkolną furtkę, otworzoną przez jedną z matek, a chwilę potem przebiegające przez ulicę, wśród samochodów jadących w obie strony.

Motywy dzieci ‘uciekających’ z przedszkola mogą być przeróżne, fantazja i pomysłowość dzieci nie mają granic. Dzieci często bywają nieprzewidywalne. Po prostu sobie wychodzą – bardzo często bez świadomości, że nie powinny, że narażają się na niebezpieczeństwo. Bez znaczenia jest tłumaczenie, że w tym przedszkolu taka sytuacja nigdy nie miała miejsca ani fakt, że nauczycielka ma 30 lat pracy w zawodzie i ogromne doświadczenie. Rodzice zostawiają dzieci pod okiem wykwalifikowanej kadry nauczycieli wychowania przedszkolnego i teoretycznie ich życiu nie powinno zagrażać żadne niebezpieczeństwo. Dla rodziców wybierających przedszkole jednym z istotnych aspektów, decydujących o wyborze konkretnego miejsca, jest między innymi bezpieczeństwo ich pociech. Niestety, w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Historii podobnych do opisanej powyżej jest mnóstwo, oto kilka przykładów:

Czterolatek, niezauważony przez nauczycieli, wyszedł z przedszkola
● Dwaj chłopcy uciekli z przedszkola
● Dziecko wyszło z przedszkola.

2. Nie chodzi o szukanie winnych, ale o bezpieczeństwo dzieci

„Dziecko wszędzie ma być bezpieczne, obojętne czy jest to placówka publiczna, czy prywatna, czy w grupie jest 10 czy 25 dzieci. To jest bez znaczenia. Moja mama jest również nauczycielem w przedszkolu, ale w publicznym, i tam grupy są większe, jest dużo więcej dzieci, mają dużo większy plac zabaw, większe są sale. Nigdy nie zdarzyła się tam sytuacja, żeby dziecko po prostu wyszło sobie z placu zabaw poza teren placówki. Powiem szczerze, że ja również nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w mojej grupie.”
(wypowiedź nauczyciela wychowania przedszkolnego z Lublina na temat bezpieczeństwa w przedszkolach)

Zapewnienie bezpieczeństwa maluchom jest podstawowym obowiązkiem każdego nauczyciela i każdej placówki przedszkolnej. I to nauczyciel musi wziąć na siebie odpowiedzialność, bo nie dopilnował tego, że dziecko nie wróciło do sali z placu zabaw.
Infrastruktura zabezpieczająca przedszkole przed takimi incydentami również zawiodła – furtka zamykana na zasuwę oraz brama, która często pozostają otwarte. Z pewnością jest to słabe ogniwo i wymaga wzmocnienia. Ale czy rzeczywiście chodzi o to, aby zamykać nasze dzieci na klucz czy kod, i jeszcze pod stałym monitoringiem? Zarówno rodzice, jak i opiekunowie czy nauczyciele muszą nauczyć dziecko, że plac zabaw służy do zabawy, a za bramkę może wyjść dopiero, gdy przyjdzie mama lub tata. Pamiętajmy o tym!
Czteroletni Staś nie wyszedł z przedszkola tak zupełnie niezauważony. Owszem, nie zauważyła go nauczycielka ani pomoc nauczycielki. Widziała go jednak matka innego dziecka, która otworzyła furtkę i w beztroski sposób pozwoliła wyjść maluchowi na ulicę. Dlaczego? Czy ważne jest tylko jej własne dziecko? Czy nie pomyślała co może się stać z dzieckiem na ruchliwej o tej porze ulicy?

3. W jaki sposób można zapobiegać takim incydentom w przedszkolach?

Przede wszystkim bezpieczeństwo dzieci musi przyświecać wszystkim – dyrektorom placówek, nauczycielom, opiekunom i rodzicom. I slogan „WSZYSTKIE DZIECI SĄ NASZE” nie powinien tracić na aktualności, zwłaszcza, że dzieci są narażone na zupełnie nowe niebezpieczeństwa, nieznane rodzicom 20 czy 30 lat temu.

Zatem warto zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii:

● Odpowiednie kompetencje i predyspozycje kadry nauczycielskiej i opiekunów
● Dbałość o odpowiednią liczebność grup przedszkolnych
● Zapewnienie dedykowanej pomocy nauczycielom (często taka osoba pełni jeszcze funkcję woźnej, pomocy kuchennej i asystentki dyrekcji w jednym)
● Budowanie poczucie odpowiedzialności za dzieci w każdej sytuacji wśród nauczycieli, opiekunów i rodziców
● Świadomość konsekwencji zaniedbania obowiązków – narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka przez osobę, na której spoczywa obowiązek opieki – grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności
● Skuteczny system zabezpieczeń i sprawna infrastruktura techniczna

Epilog

Historia Stasia miała szczęśliwe zakończenie. Rodzice nie szukali winnych, licząc na to, że zarówno nauczyciele jak i dyrekcja przedszkola odrobią swoją lekcję i podejmą stosowne działania, celem uniknięcia podobnych sytuacji w przyszłości. Trauma, jaką przeżyli rodzice, jest ogromna. Nikt tego nie wie, dopóki nie doświadczy jej ‘na własnej skórze’! Napisałam ten artykuł, ponieważ to przeżyłam. Jestem mamą Stasia. Przez całe życie nie zdarzyło mi się, aby poczuć, że tracę zmysły. Jak już ochłonęłam, ogarnęła mnie wściekłość, z którą próbuję sobie poradzić.

Ciekawostka: Dokładnie 40 lat temu mama Stasia jako czterolatka wymknęła się niezauważona przez nikogo z domu i poszła ze swoimi starszymi kuzynami do zerówki, oddalonej o jakieś 3 km od domu!

autor: Justyna Szoździńska

____

 

Czy znasz historię najsłynniejszej ucieczki z pilnie strzeżonego więzienia w twierdzy Alcatraz? Trójka więźniów wydostała się przez szyb wentylacyjny i komin na dach, a stamtąd przez mury więzienne na wolność. Na prowizorycznej tratwie odpłynęli z wyspy. Uciekinierzy wcześniej umieścili w swoich łóżkach imitacje głów z mydła i papieru toaletowego, które obłożyli włosami. W ten sposób udało im się zyskać czas potrzebny na ucieczkę. Teoretycznie jest możliwe, że przeżyli ucieczkę, ale bardziej prawdopodobne wydaje się to, że utonęli w gwałtownych i zimnych falach zatoki San Francisco. Od tamtej pory nikt o nich nie słyszał. Tymczasem dooplacenia.pl informuje rodziców o opłatach za żłobki i przedszkola oraz dyskretnie przypomina o przeterminowanych płatnościach.