Praca jako nauczyciel przedszkola w Niemczech – część 2.

Z poprzedniej części naszego wywiadu z nauczycielką przedszkola w Niemczech dowiedzieliśmy się, czym różnią się poszczególne placówki i jak wygląda podział grup. Dziś zapraszamy do zapoznania się z drugą częścią wywiadu, w którym m.in. o kwalifikacjach do pracy w niemieckich przedszkolach.

K.W.: Czy w Niemczech, podobnie jak w Polsce, przedszkola realizują specjalną podstawę programową? W jaki sposób są planowane zajęcia dla najmłodszych?

I.L.: Podobnie jak w Polsce, jest podstawa programowa narzucona odgórnie przez Ministerstwo, ale placówki mają większą swobodę w jej realizacji. Nie ma podręczników ani dla dzieci, ani dla nauczycieli. Można by powiedzieć, że każdy robi to, na co ma ochotę.  Plany tygodniowe czy miesięczne są zawsze dostosowane do możliwości, potrzeb i zainteresowań dzieci. Sposób realizacji zależy od nauczycieli. Nauczyciele mogą czerpać radość z wykonywanego zawodu i nie mącą tego żadne kontrole (oprócz wewnętrznych w postaci dyrekcji). Nie ma stresu związanego z pisaniem planów rocznych… Planujemy pracę w krótszych odstępach czasu i to przede wszystkim dla siebie, aby uniknąć improwizacji.

 

K.W.: A jak to jest z kontrolami przedszkoli w Niemczech? Czy mogłaby Pani przybliżyć nieco tą kwestię? Jak dokumentowane są postępy dydaktyczne podopiecznych?

I.L.: Kontrole zdarzają się bardzo sporadycznie i to zwykle przez dyrekcję przedszkoli. Placówki są kontrolowane, ale nie w taki sposób jak w Polsce – np. że ktoś przychodzi na konkretne zajęcia do konkretnej grupy i nauczyciela. Raczej przebiega to na zasadzie comiesięcznych spotkań (podobnych do zebrań rady pedagogicznej) z przedstawicielami instytucji nadzorujących przedszkole. Jest to jednak obowiązek dyrekcji a nie nasz.

Uważam to za duży plus w porównaniu z placówkami w Polsce. Tutaj także kompletnie „odpada” biurokracja – jedyną dokumentacją, którą prowadzę jest lista obecności w dzienniku i wypełnianie arkusza obserwacji dzieci w grupie żłobkowej i przedszkolnej co 6 miesięcy.

Mam wrażenie, że tutaj mamy większą możliwość pokazania swojej kreatywności – mamy podstawowe wytyczne, które każdy może interpretować na różne sposoby i robić to, na co naprawdę mamy ochotę. Jeśli nagle połowa grupy będzie się interesowała danym tematem reagujemy spontanicznie i dopasowujemy wszystkie rodzaje zajęć do potrzeb dzieci i ich zainteresowań.

K.W.: Jakie kwalifikacje trzeba posiadać, aby podjąć pracę w niemieckim przedszkolu? Jak wyglądają kwestie awansu nauczyciela?

I.L.: Minimalne wymogi to tak zwana mała matura, czyli skończona Realschule. Potem są szkoły pedagogiczne, które można porównać z polskim studium pedagogicznym. Uczęszcza się do nich przez 2 lata – nauka trwa 4 dni w tygodniu a 5 dzień to praktyka w placówce. Zostaje wyznaczony opiekun ze szkoły i opiekun praktyki w placówce. Opiekun z przedszkola jest w kontakcie ze szkołą i zazwyczaj ok. 2 razy w roku uczestniczy w spotkaniach z opiekunem ze szkoły. To absolutne minimum – można mieć skończone studia pedagogiczne, ale zazwyczaj mało kto po nich pracuje w przedszkolu – absolwenci wyższych uczelni szukają lepiej płatnej pracy. Podczas studiów wybiera się specjalizację; studenci mają do wyboru m.in. Sozialpädagogik, która daje uprawnienia do pracy zarówno z dziećmi, jak i z dorosłymi.

Kwestie awansu zawodowego są o wiele prostsze niż w Polsce. W wielu placówkach płace są związane z tabelą zarobków – wszyscy otrzymują tyle samo. Różnice występują jedynie w kwestii grup podatkowych, których w Niemczech jest kilka. A co do awansu jest 6 grup: 1 grupa to pierwszy rok pracy, czyli staż. W 2 grupie jest się przez 3 lata, w 3 przez 4 itp. Przechodzi się automatycznie, więc nie ma stresu. Ewentualnie istnieje ryzyko, gdy zmienia się pracodawcę. Nowy pracodawca nie zawsze chce uznać dotychczasowy staż pracy i proponuje zarobki niższe od dotychczasowych. Nie wiem, czy można nazwać to awansem zawodowym – w Niemczech liczy się staż pracy. Oczywiście, nie wszędzie zarabia się wg tabeli – np. w placówkach prywatnych nie, ale wielkich różnic nie ma.

K.W.: Czym różnią się placówki w Pani landzie od przedszkoli w innych landach?

I.L.: Mniej więcej wszędzie jest podobnie… Jeśli chodzi o personel, przedszkola w różnych landach czasami różnią się np. liczbą dzieci przypadających na jednego nauczyciela, ale to też nie są jakieś znaczne różnice. Takie zróżnicowanie może wynikać z zasobności środków finansującej gminy i raczej są to różnice pomiędzy miejscowościami niż landami. Istotną różnicą dla rodziców jest opłata, jaką ponoszą. Niektóre landy zwalniają z opłat za pobyt ok. 6 godzin dziennie a np. tak zwane grupy całodzienne (czyli ok. 9 godz. pobytu w przedszkolu) są płatne normalnie.

K.W.: Jak wygląda kwestia opłat za przedszkola?

I.L.: Niektóre placówki zwalniają z opłat za ostatni rok przedszkola. Czasami w grupie przedszkolnej opłata jest uzależniona od liczby dzieci w rodzinie – im więcej dzieci, tym jest niższa. W Nordhein – Westfalen opłata zależy od dochodu rocznego rodziny. Przy niskich dochodach lub wtedy, gdy pobiera się zasiłek socjalny jest się zwolnionym całkowicie. Ostatnio coraz więcej landów całkowicie znosi opłaty za przedszkola dla dzieci w wieku powyżej 3 lat.

K.W.: Co – Pani zdaniem – jest najtrudniejsze do zaakceptowania przez polskich rodziców w niemieckim przedszkolu?

I.L.: Nie wiem, czy można jednoznacznie określić, co jest najtrudniejsze dla polskich rodziców. Dla jednych mogą to być grupy mieszane (3 – 6 lat), dla innych co innego… Dla mnie, jako dla nauczyciela, najtrudniejsze było zaakceptowanie faktu, że mój dyplom magistra nie upoważniał mnie od razu do podjęcia pracy w zawodzie mimo wyższych kwalifikacji niż tutejsze. Jednocześnie uważam, że tutejsze wykształcenie daje lepsze przygotowanie praktyczne. Bardzo istotną kwestią, o której zapomniałam wspomnieć jest fakt, że zdobyty tutaj zawód jest zawsze uznany tylko w danym landzie. Przeprowadzka oznacza zatem znowu fatygę do kuratorium. I nie zawsze jest to tylko czysta formalność…

___

Czy wiesz, że najdłuższe słowo w języku niemieckim ma aż 80 liter? Tym słowem jest Donaudampfschifffahrtselektrizitätenhauptbetriebswerkbauunterbeamtengesellschaft. To trudne słowo już wyszło z użycia (niegdyś oznaczało nazwę  stowarzyszenia części statków, które pływały po Dunaju). Tymczasem dooplacenia.pl informuje rodziców o opłatach za żłobki i przedszkola i dyskretnie przypomina o przeterminowanych płatnościach.

Zobacz, dlaczego potrzebujesz dooplacenia.pl w swoim przedszkolu.